Karawaning, czyli podróżowanie z własnym domem na kółkach (na przykład na wakacje), jest w Polsce coraz bardziej popularne. Nie zmienia to jednak faktu, że szczegółowe informacje na ten temat wciąż bywają trudno dostępne.

Zacznijmy od obowiązujących przepisów. Polskie ustalenia prawe są w tym wypadku zgodne z normami Unii Europejskiej (a nawet z ustaleniami Konwencji Wiedeńskiej, którą ratyfikowało więcej państw niż liczy UE). Do ciągnięcie tzw. przyczepy lekkiej (do 750 kg) wystarczy prawo jazdy kategorii B. Takie uprawnienia wystarczą także, gdy masa całkowita zestawu, czyli przyczepy i ciągnącego ją samochodu, nie przekracza 3500 kg.

Jednak już tu pojawia się nieścisłość, bowiem wystarczy, że nasz samochód ma maksymalną dopuszczalną kategorią B masę (3500 kg), a już możemy ciągnąć przyczepę o wadze 750 kg, co daję masę łączną 4250 kg. Jeżeli taka sytuacja wystąpi możemy potrzebować uprawnień kategorii B+E. Oczywiście należy pamiętać, by nasz samochód był homologowany do ciągnięcia przyczepy o danej masie.

Skoro uporaliśmy się z ograniczeniami prawnymi, przejdźmy do kupna naszej przyczepy kempingowej. Polski rynek sprzyja ściąganiu tego typu pojazdów z zagranicy. Zwłaszcza przyczepy z Holandii cieszą się dobrą renomą w środowisku karawaningu. Jednak jak zawsze w przypadku kupna używanego sprzętu musimy zwracać baczną uwagę na stan techniczny towaru. Nie możemy pozwolić sobie na kupno czegoś co tylko „dobrze wygląda”.

Na co zwracać uwagę? Przede wszystkim na największego wroga przyczep kempingowych – nieszczelność. Jeżeli we wnętrzu przyczepy poczujemy zapach stęchlizny należy dwa razy się zastanowić zanim skusimy się atrakcyjną ceną. Także stan podwozia ma tu kluczowe znaczenie. Nie powinno być skorodowane, a jeżeli nosi ślady malowania to jest to znak by wzmocnić naszą czujność.

W dzisiejszych czasach nie tylko komisy, ale także strony z internetowymi aukcjami posiadają bogaty wybór przyczep. Zawsze warto „zasięgnąć języka” na specjalnych stronach i forach internetowych, by nie zaliczyć przyczepowej „wpadki”.